Uśmiech

- O podobnym, czy o takim samym? - zagadnął uśmiechając się. - O takim samym - odparłem spostrzegłszy, że strzeliłem głupstwo. - Nie, na pewno nie. Nie było innego Kestera Erskine'a w Fort Chipewyan, chyba... chyba że zawitał tu w ostatnim roku. Ja już mało przebywam wśród ludzi, wiec nie znam tych najmłodszych osiedleńców. Tak jak nie znalem ciebie. No. ale się poznaliśmy. Przez przypadek oczywiście - dodał z chytrym uśmieszkiem. Czyżby czegoś się domyślał? - Wiem, że w Chipewyan mieszka paru starych traperów. Czy któryś z nich znał Erskine'a? - Czy znał? - zastanowił się i odpowiedział: - Tak. Jeszcze żyje Peter Bromley. Niejeden raz polował wspólnie z Erskinem. Powinien go pamiętać. Ale jeśli ciebie interesują szczegóły z życia Erskine'a, pytaj mnie. Znalem go najlepiej. Nie chciałem więcej pytać. Wiadomość, że adresat listu zmarł przed czterdziestu laty, nieźle zamąciła w mej głowie. Musiałem to jakoś przemyśleć w samotności i spokoju. Pożegnałem się więc wykrętem, że czeka mnie służba. - A wpadnij tu kiedy.

refinansowanie kredytu szkoły jogi w krakowie phone cards Tamte czasy .