Zaprzeczenia
- A znaliście, ojcze, niejakiego Kestera Erskine'a? Byłem pewien, że usłyszę zaprzeczenie. Gardner uśmiechnął się, przesunął dłonią po srebrnych włosach, po brodzie. - Erskine! - zawołał. - Skąd ci to do głowy przyszło? ; Erskine! Ba, razem zawitaliśmy w te strony, razem ścinaliśmy nabrzeżne drzewa na budulec, razem zastawialiśmy pułapki na bobry, i sobole. Ech, gdzież te czasy? Na chwilę odjęło mi zdolność mówienia. - Jesteście pewni, ojcze? - zapytałem w osłupieniu. - Mam ja swoje lata, ale nadal dobrze w głowie. - I ten Erskine mieszka w Chipewyan? - Nie. On już nigdzie nie mieszka, a raczej, źle powiedziałem, zamieszkał w swej wiecznej kwaterze na tutejszym cmentarzyku. Och, stare to dzieje. - Dawno umarł? - Będzie ze czterdzieści lat. Kester mógłby żyć po dziś, ale za słabą miał głowę i zbyt nieostrożnie sobie poczynał. Nie pojąłem, co miała słaba głowa wspólnego ze śmiercią -Erskine'a, lecz Gardner zaraz mi to wyjaśnił - Widzisz, Kester lubił zaglądać do butelki. Kto nie lubi? Ale on nie zawsze czynił to w porę. I to go gubiło.
taxi pruszcz Antyki Płyty Warstwowe Tamte czasy .